To był kolejny, zwykły dzień w pracy, już dawno ludzie nasycili się magicznymi kartami ‘rodziynka’, więc właściwie musiałem tylko odsiedzieć w supermarkecie do tej ostatniej godziny pracy . Wybijała właśnie godzina 19.00. Jak zwykle siedziałem naprzeciwko kas i bez zainteresowania spoglądałem na ludzi robiących zakupy. Obserwowałem ich wyrazy twarzy i spoglądałem, czy nie przechodzi jakaś dziewczyna, na której można by było ‘oko zawiesić’. Widziałem te zdenerwowanie i zniecierpliwienie wynikające z przedłużających się kolejek przy kasie. Myślami już byłem daleko stąd, za dwie godzinki miałem być przecież już w drodze do domu.

Niespodziewanie do supermarketu weszła pewna postać. Taki zwykły, szary, młody osobnik, na pierwszy rzut oka zupełnie niczym nie wyróżniający się z tłumu. Przygarbiony, przydługie, nieuczesane włosy i słuchawki na uszach. Był zamyślony, tak jakby żył we własnym, dla nikogo nie dostępnym świecie. Dodatkowo zdążyłem zaobserwować ten nie typowy styl chodzenia, tak jakby podskakiwał idąc. Nie, nie, ten chód z pewnością nie było do rytmu muzyki. Szybko zniknął gdzieś pomiędzy półkami sklepowymi, dlatego nic więcej w tej krótkiej chwili nie zauważyłem.
Zdążyłem już zapomnieć, że w ogóle ktoś taki wchodził do sklepu, kiedy przy kasie znowu zauważyłem tę samą postać. Z jego twarzy nie dało się niczego odczytać. Choć było widać tę obojętność na otaczający nas świat. Z tej odległości mogłem spokojnie zauważyć te podpuchnięte oczy, zapewne po kolejnej zarwanej nocy.
Ogolić też chyba mu się nie chciało. Owszem nie zauważyłbym, gdyby to był trzydniowy zarost (takie coś to tylko kobiety potrafią), ale wyglądał tak jakby przynajmniej z miesiąc się nie golił.Nadeszła jego kolej, Pani Małgosia (kasjerka) niezgrabnie, od niechcenia powiedziała ‘dzień dobry’, ów osobnik nawet nie usłyszał, a co dopiero, aby odpowiedział. Nawet Pani Małgosia z lekkim, zdziwionym uśmiechem się odwróciła do mnie. Pewnie myślała sobie ‘co to za człowiek!?’. W końcu zostały skasowane wszystkie produkty. Młody ‘mężczyzna’ zaczął niedbale pakować wszystko do plecaka. Nagle jeden z napoi energetycznych (Tiger w tym nowym kształcie) upadł mu na podłogę. Butelka lekko pękła, a napój zaczął się wylewać. Kasjerka nawet nie próbowała ukrywać swojego zdenerwowania tym zajściem, a ja nie miałem innego wyjścia jak tylko szybko pobiec po coś do wycierania. Kiedy wróciłem, tej osoby, którą tak dobrze zapamiętałem już nie było…
Ta sytuacja przydarzyła mi się parę dni temu (tak, zgadza się – podłapałem pracę dwa miesiące przed maturą) . Zapewne był to Nolifer (takie moje przypuszczenia). Właśnie ‘takich’ jest coraz więcej, mnożą się jak grzyby po deszczu. Za niedługo będzie to kolejna sławna choroba. Było ADHD, teraz zaczyna być głośno o NRUB, a później pewnie będzie właśnie Nolifer . Mam jedynie nadzieję, że takie osoby nie staną się przykładem zwykłego Internauty…
Foto by Leoriq

Normalny internauta nie siedzi 24/24h przed kompem. Siedzi wtedy, gdy ma na to ochotę. Może siedzi długo, ale nie tak jak oni. My (internauci) możemy być offline - spójrzmy choćby na blipiwo, barcampy i inne przedsięwzięcia tego typu.
@glabek94
nie no, normalny internauta nie siedzi 24/24h tylko 24/7/367. 
@Maciek
Jak 24/7/367, jeśli rok ma 365 dni
, a co 4 latka tylko 366
.
Jest to praktycznie rzecz biorąc nie możliwe. 
Internauta, to nie jest ktoś, kto siedzi "w Internecie" bez przerwy.
Prawdziwy Internauta siedzi codziennie, po 3-4 godziny, umie się inteligentnie wypowiadać, nie wpierdziela się w dyskusje o czymś, na czym się w ogóle nie zna...
To jest prawdziwy Internauta...
A co do Nolifer'a opisanego... Masz rację, będzie ich coraz więcej. A dlaczego?
Bo dzisiaj młodzież nie ma ŻADNYCH perspektyw na przyszłość... Żadnych... No ale co zrobisz?
Ja ostatnimi czasy siedzę w necie po 10-12 godzin na dobę, w związku z czym zaczynam się o siebie niepokoić... Boję się, że ucierpią na tym nie tylko me oczy, ale i stan psychiczny

@yagbu
specjalnie napisałem 24/7/367, tzn jest 'zawsze', taki idealny człowiek na helpdesk 
NRUB to viral
Nolife'y to zazwyczaj dzieci i raczej to nie będzie chorobą - w końcu rodzinka przestanie nas utrzymywać i trzeba będzie zacząć jakoś na siebie zarabiać.
oj, byłem kiedyś niczym zombie: po kilka zarwanych nocy z rżedu, blady, podkowy pod oczami, bicie serca już niewyczuwalne, piszczenie w uszach, czasem krew się puściła z nosa... Ten z marketu to przy tym pikuś
Ale wróciłem do świata żywych, szkoda zdrowia 
mie ostatnio zdarza się siedzieć na necie, nie robiąc w sumie nic konstruktywnego, po prostu z nudów, trzeba se znaleźć jakieś zajęcie 
NRUB to jest kampania reklamowa BURNa. Z resztą w Krakowskich autobusach fajne mają MediaHandy, z których sobie zbiorę chyba nawet komplet (ostatnio który wpadł mi w oko to był MH Snickersa "Miejsce stojące? A co? Biegnącycego nie było?" Niestety w nowej kampanii noc ciekawego nie mają :/ )
Hehe... Mam nadzieję, że ja tak nie będę wyglądał. Może terapia odwykowa?





Spotkasz mnie na:






