Myślisz, że wiesz kim jesteś? Tak, jesteś lustrem. Masz wielu znajomych. Każdy widzi w Tobie, to co chce w danej chwili zobaczyć. Stajesz się do nich podobny, stajesz się ich odbiciem. Przez chwilę jest to dla nich miłe. Przestają odczuwać samotność. Przez moment uciekają od niej. Znaleźli w końcu kogoś, kto okazał się być ich odzwierciedleniem.

Nie martwcie się ;). Nikogo nie osądzam. Interpretujcie na własny sposób. Przemyślenia możecie zostawić w komentarzu.
Po prostu inspiracją była pewna scena z filmu Bandslam. Nie wiem, czy sam doszedłbym do tak drastycznych wniosków ;). Choć dla niektórych mogą okazać się prawdziwe.

A ja wlasnie zawsze jestem taki jaki jestem i nigdy sie nie podlizuje iupodobniam do nikogo z jednym wyjatkiem, kiedy ktos mi nadepnie na odcisk to dobry sposob by poznac czyjes slabe strony. zadko sie to zdaza ale sie zdaza.
Nie lubię takich tematów. Jednak przeważnie staram się być sobą.
Teraz sobie uświadomiłem, jak bardzo świąteczny jest to świąteczny wpis ;P. Późno było.
A ja sądze, ze zachowujemy sie przy innych nie tak jak oni tego od nas oczekują, ale tak jak oni nam na to pozwalaja. Ludzie swoim zachowaniem i charakterem wyznaczaja nam granice, ktorych mamy nie przekraczac. Jednak osobie niesmialej trudno taka granice zdecydowanie zarysować, totez one wlasnie najczesciej sa narazone na wysmiewanie i wykorzystywanie, nawet przez oosby, w ktorych usposobieniu to nie lezy. Tak więc przy kims niesmialym i cihcym mozemy byc dusza towarzystwa (czyli czyms przeciwnym od odbicia lustrzanego), a ktos pewny siebie i energiczny latwo moze nas zdominować.
ja juz do takiego wniosku doszedlem pare lat temu bo mialem wlasnie okres w ktorym zachowywalem sie jak lustro i teraz nie uginam sie pod presja innych staram sie pokazywac im siebie i takim jakim jestem, nie chcce byc zlepiek cech ktore im najbardziej pasuja
bardzo dobry wpis podoba mi sie to przemmyslenie bylo nad czym dumac
to się zowie marketing łamane przez pijar
walić to, nie ma sensu, bo dziwek nikt nie kocha, a jedynie wykorzystuje do zabawy.
Coś w tym jest... i to jest smutne 
To problem społeczny i dopóki nikt albo nic Cię nie sprowokuje do refleksji albo nawet lepiej: upadku - tak długo będziesz imitacją swoich wyobrażeń. Powstać można właśnie tylko z upadku i to z porażek najwięcej się uczymy. Poza tym jak nie znasz siebie to jak chcesz poznać innych? 





Spotkasz mnie na:






