
Sesja
3 tygodnie, gdzie było dużo stresu. Chemia, podstawy informatyki, czy też teoria z podstaw programowania poszła szybko w odstawkę już po pierwszym tygodniu, ba chemia w terminie zerowym. Gładko poszło.
Później zaczęły się większe problemy…
Matematyka, której zawdzięczam kilka dni bez normalnego życia. Uczyć się po 7H dziennie bez wliczania przerw? Cóż, da się. Dzięki temu nadrobiłem zaległości i w końcu zdałem ;). Drugim przedmiotem przez który nie mogłem spać okazały się laborki z podstaw programowania. Być może uczyłem się trochę mniej, niż z matematyki, ale udało się.
Nie zdałem jednego egzaminu z… prawa jazdy ;). Niestety, tak jak na studiach wszystko pozdawałem, tak w tym temacie nadal muszę walczyć o sukces. W szczególności, że ostatnie podejście zawaliłem tylko i wyłącznie przez własną głupotę.
Zasada 4Z
Czyli zakuć, zdać, zapić i zapomnieć. Gdzieś w środku dodałbym zaimprezować ;), a na koniec najlepiej zablogować.
Przez ostatnie parę dni od piątku był melanż za melanżem, z przerwami na spotkania. Radość ze zdanej sesji czuć było na odległość, mnóstwo pozytywnego myślenia, pewność siebie, a przez to udane imprezy i spotkania. Miło było.
Trudno powrócić do blogowania po takim czasie. W szczególności, że najchętniej walnąłbym kolejne piwo w dobrym towarzystwie. Zaś na deser najlepiej szaleństwo na parkiecie. Dobrze, że Blog coś dla mnie znaczy, coś więcej. Przy nim myśl o pisaniu zamienia się w pisanie. W związku z tym w najbliższych dniach będą pojawiały się kolejne wpisy.
Mam jeszcze kilka planów odnośnie bloga, zrealizuję je w najbliższym czasie. Póki co wolę o nich nie mówić głośno.
Wystarczy, że wracam do blogowania ;).
Grafika by xixa (spodobała się ;))

No, to fajnie, że zdałeś
I że wracasz.
Gratuluję
U mnie sesja w tym semestrze wyjątkowo biedna - tylko 1 egzamin. Za to letnia będzie hardcore'owa, aż boję się pomyśleć.
A u mie sesja trwała... 7 dni, pomimo doła na początku roku, posżło gładko
. Też nie zdałach na prawko i to już trzeci roz... byda musiała kupić 5h jazd a tanie to one nie są...za ta kasa co pójdzie na te egzaminy i jazdy to by na auto już sie uzbierało... ale tak to już jest...:/ kiedyś to muszymy zdać, nie?
@Linka
Pewnie, że zdamy. Wszystko w swoim czasie
. Jedynie rodzice nie mają tej cierpliwości.
A ja sesje skończyłem dopiero wczoraj, i pierwsze co zrobiłem jak przyszedłem do domu, to poszedłem się wyspać (24h).





Spotkasz mnie na:






