Blogerzy potrafią pomagać. Potrafią też razem współpracować. Mało tego... dla innych często potrafią znaleźć czas i chęci nawet w błahych sprawach.
W tym wpisie, na podstawie jednego przykładu postaram się to udowodnić. Wiadomo są wyjątki od reguły (takim wyjątkiem często jestem ja sam), jednak już wiele razy blogerzy mi pomagali, zapewne nie mnie jedynemu.
Blog Mariusza poznałem zaraz po tym, jak sam zacząłem blogować. Później już samo się potoczyło. Jego blog, wpisy i zdjęcia mocno mnie zainteresowały. Pierwsze komentarze, dodanie do blogrolla... tak to się jakoś potoczyło.
Później z ciekawości napisałem na blipie, cholernie interesowało mnie, jak to mieszka się w USA, jakie tam jest życie, czy trudno dostać się do tego magicznego kraju. W końcu wyszło tak, że gadaliśmy co jakiś czas na GG.
Ostatnio potrzebowałem taniego telefonu, który niekoniecznie musiał być dobry. Mam już jeden, z sieci Play (dokładnie Mix), która jest cholernie droga i nieopłacalna.
Chciałem czegoś do smsów, tak abym mógł szaleć z pakietami Orange. Wiadomo, większość dziewczyn posiada właśnie tę sieć, więc z łatwością mógłbym z nimi pisać* W tym wypadku zacząłem poszukiwać taniego telefonu.
Dałem informację w opisie i... zgłosił się Martiger...