Myślisz, że osoby, które spędzają sylwestra w teatrze, w "kulturalny" sposób oglądający spektakl, są tak samo kulturalni? Przeczytaj, a zrozumiesz.

Przychodzą goście. Wielce kulturalne Państwo, czujące się ważniejsze od wszystkich. Główną atrakcją tego wieczoru jest spektakl. Osoby spędzające tam Sylwestra do ostatniej chwili nie znają tytułu przedstawienia (ukrywane jest w niespodziance). Wchodzą na salę. W ciągu dziesięciu minut dochodzą jeszcze spóźnieni goście.
Dopiero, kiedy wróciłem, coś mnie aż tknęło! Tak, jakby tajfun przeszedł. Talerzyki, szklanki z resztkami jedzenia leżały pomiędzy potrawami, widać niektórzy przyssali się do tego stołu. Jestem ciekaw, kto wpadł na genialny pomysł, żeby kłaść filiżanki po kawach (nie które Z KAWĄ) na barierce? Wystarczyło palnąć ją paluszkiem, a już ładnie by spadła w dół.

ja spedzilem sylwestra w kinie
i powiem tak pan obok saczocy szampana z gwinta
20 razy odliczanie do sylwestra jakas inna strefa czasowa czy jak
ale bylo milo 
Niestety buractwo jest wszędzie
Ja też kiedyś spędzałem sylwka w teatrze (we Wrocławiu). Ale szwedzkiego stołu nie było, a jedynie szampan. Może i lepiej...
mój sylwester były trocha smutny
bo siedzieli my w małym czteroosobowym gronie przed... telewizorem :/ nie tak chciałach, zeby tyn selwester wyglądoł, ale stało sie..., a do teatru na takie coś bych sie chciała przejść, ale po twoim 'sprawozdaniu' chyba już nie aż tak... a tak w ogóle to jak dostołś ta robota? były też kelnerki czy tylko kelnerzy?
Szkoda słów...
podobne zjawisko jest, tak swoją drogą, na wszelkiego rodzaju wernisażach, i innego typu imprezach dla ludzi "na poziomie". cały problem polega na tym, że nie sposób nigdzie tego "poziomu" wśród tych ludzi znaleźć... pomijam już nawet fakt co do tych, którzy przychodzą tylko po to, by napić się lampki wina i najeść się w najlepsze, ech.
@Linka
Pracę załatwił mi brat, napisz via gg, to opiszę Ci szczegóły. Była znaczna większość kelnerek, bo to raczej damska praca.
@Krzychu81
U nas pierwsza wymiana miała jedynie lampkę szampana, ale ich sylwester kończył się przed 22.00. Ten oficjalny trwał do około 2.00 w nocy, bez tańca, bez większej zabawy.
W branży w ogóle nie siedzę, jak też pisałem
. To był pierwszy raz za kelnera. Po prostu, podłapałem dorywczo pracę i takie zjawisko zaobserwowałem.
Pewnie wszystko zależy od teatru w którym przyszło pracować
i od ludzi, jacy przyjdą...





Spotkasz mnie na:






